r e k l a m a

Partner serwisu


Rynek

Gdyby więcej zapłacili…

Nad założeniem sadu przemysłowego zastanawia się Zbigniew Chołyk

Jeszcze dogłębnie nie analizowałem tego programu. Trochę tych sadów powstaje w naszym regionie. Ta myśl mi jednak świta od pewnego czasu.

Zawsze byłem gorącym przeciwnikiem zakładania sadów przemysłowych. Wydawało mi się, że każdego roku te 10% jabłek, a 20% przy anomaliach pogodowych, trafi do przetwórstwa. Uważałem, że jabłko przemysłowe to odpad od normalnej produkcji. Poza tym ceny jabłek przemysłowych w niektórych latach były bardzo niskie.

Co wpłynęło na to, że zacząłem o tym myśleć? Bardzo dobrzy sadownicy mający dobrą wydajność, robiący dobrą jakość, trzymają jabłka przez cały rok do sierpnia, otwierają piękne, nowoczesne komory, ponoszą olbrzymie koszty przechowywania, zbioru, transportu i sprzedają te owoce po 60 gr. Oni do każdego kilograma dokładają. Pomyślałem więc sobie: a jakby tak to co najbliżej chłodni, co najbliżej do pilnowania, zwozu owoców nadal było przeznaczone na produkcję deserową, a najbardziej oddalone części gospodarstwa przeznaczyć na produkcję dla przemysłu? Tereny odległe o 5–8 km są bardziej uciążliwe do pilnowanie, a tak mniej by było zabiegów, chłodnia niepotrzebna i nie trzeba zwozić.

Moje koszty to 1 zł/kg jabłek. W tym roku, do dnia dzisiejszego (koniec maja), zrobiłem 17 zabiegów bo w sadzie deszcz, deszcz i cały czas deszcz. Koszty pracownicze rosną. Mamy coraz więcej kłopotów z pracownikami. Zaś pełna mechanizacja, przy cięciu, które nie musi być tak precyzyjne i zbiorze, brak palików, odmiany parchoodporne z dużą kwasowością, tańsze drzewka – to mnie zaczyna przekonywać. Poza tym trochę ulżyłbym sobie z pracą.

Mamy kombajn do zbioru wiśni Felix, w ub.r. zrobiłem próbę w sadach śliwkowych, pięknie zebrał. Dowiedziałem się od znajomego, że to samo robi w sadach przemysłowych. 

Przy sadach przemysłowych powinno się przyjąć dwa założenia: pierwsze to żeby tych jabłek można było wyprodukować minimum 50 t/ha i drugie – minimum 40 gr/kg. Gdyby zaoferowali mi taką cenę, to już bym się decydował, bo byłbym pewien, że do tego nie dołożę.

I jeszcze jedna uwaga: to nie może być jednohektarowy sad. Mógłbym założyć na 5 ha ale pod warunkiem, że znajdę wspólnika, najlepiej z członków grupy, żebyśmy mieli takich sadów z 20–30 ha, wtedy zaczną się z nami bardziej liczyć, maszyny można do tego kupić i lepiej wykorzystać. Myślę, że mógłbym posadzić gęściej niż 1300 drzewek/ha, wyrzucał stare gałęzie, bo wtedy zbiór kombajnem jest lepszy. Można też kupić otrząsarkę (do wiśni) i maszynę do zbioru.

A czy przez to nie zwiększy się ilość jabłek przy panującej od lat nadprodukcji? Z tego co wiem, sady przemysłowe w mojej okolicy utworzyli ludzie, którzy nigdy nie zajmowali się produkcją jabłek deserowych. W moim przypadku jest inaczej, bo w miejscu sadu deserowego posadzę przemysłowy. Wtedy pozostałe sady będą lepsze, a my musimy zwiększyć jakość tych 1,7 mln ton jabłek deserowych (to też jest pomysł dla tych, którzy tej jakości nie potrafią wyprodukować). Korzyści odnieśliby też producenci koncentratu, bo produkowaliby zagęszczony sok z większą kwasowością.

Tekst i zdjęcie: Jolanta Szaciłło

Tagi:

Zobacz także

r e k l a m a

r e k l a m a

Sad Nowoczesny 11/2017
Zakładamy sad